Cykl artykułów o fragmentacji rozpoczynam od postaw. Zacznijmy od tego, czym jest fragmentacja ?
Najprościej mówiąc, mamy do czynienia z fragmentacją systemu, gdy w danej chwili, w ramach jednego ekosystemu istnieje jednocześnie wiele wersji, urządzeń, sterowników, i/lub opcji dodatkowych. Fragmentację możemy także rozumieć jako różnorodność. (w moich artykułach postawiłem pomiędzy nimi znak równości)
Fragmentacja prowadzi do rozwarstwienia, utraty ciągłości, niekonsekwencji. To z nimi muszą radzić sobie programiści tworzący aplikacje, ale także twórcy samego systemu. (nie zapominajmy o tym aspekcie!)

Mocno sfragmentowany system powoduje wzrost kosztów wytwarzania oprogramowania – twórcy oprogramowania muszą przeznaczyć więcej funduszy na zaadresowanie specjalistycznych funkcji na konkretnych urządzeniach, jak i przetestować je na każdym z nich.
W sieci swego czasu strasznie głośno było na temat „największego zła mobilności”, czyli tak zwanej Fragmentacji przez duże „F”.
Kolejne serwisy prześcigały się w ocenie, który to mobilny system jest najbardziej sfragmentowany i w związku z tym, który jest najlepszy dla użytkowników.
Fragmentacja urosła już niemal do rangi legendy, a jak to z legendami bywa zaczęto o nich pisać niemal na każdym blogu i portalu.

W sieci wybuchła panika. Oczywiście nie trudno się domyśleć, którego systemu w szczególności dotyczyła ta nagonka .
Gdy obserwuję wszechobecne artykuły, jedyne do czego mogę je porównać to do reklam niskobudżetowego horroru klasy „B”. Czekam już na premierę kinowej wersji hitu pt. „Zemsta Toksycznej Fragmentacji”.
Skąd to porównanie? Wystarczy spojrzeć na listę pierwszych, zaskakująco-przejmujących w swej grozie, nagłówków w wynikach polskiego Google:
Ostatnio dość długo nie pisałem. Mógłbym tłumaczyć się jak zwykle brakiem wolnego czasu. Tym razem jednak mam lepsze wytłumaczenie ;)
W wolnych chwilach, od kilku tygodniu opracowywałem nowy cykl artykułów, który pojawi się w nadchodzącym tygodniu na blogu.
Cykl ten pochłonął mnie na tyle, że nie mogłem skupić się na pisaniu na inny temat ;)

Artykuły dotyczyć będą zagadnienia związanego z mobilnością, o którym jest ostatnio bardzo głośno w sieci.
Pojawi się kilka ciekawostek jak i pewna teoria spiskowa dziejów ;)
Zapraszam już od poniedziałku na rozpoczęcie nowego cyklu.
Do smartfonów i analiz rynku wrócę niebawem.
W ostatnim wpisie przedstawiłem badanie wykonane przez Nielsena dotyczące podziału rynku telefonów w USA Wspominałem w nim o sytuacjach, w których to niemal w tym samym czasie pojawiają się analizy pracowni analitycznych, które przeczą sobie nawzajem.
Przedstawię poniżej jedno z takich badań.

Zaledwie kilka dni po badaniu Nielsena, natknąłem się na badanie wykonane przez firmę Millennial Media - piękne, kolorowe zestawienia, ciekawe zestawienia producentów. Moją uwagę przykuła jednak nie sama estetyka, a porównanie rynku smartfonów i Feature Phone’ów.
Pamiętając badanie Nielsena z tego samego okresu pokazujące, że smartfony stanowią zaledwie jedną trzecią rynku, infografika z Millennial Media może wprawić na początku w niemałą konsternację.
Wpis ten jest kontynuacją cyklu na temat rynku mobilnego i statystyk rynku.
W ostatnich wpisach wyjaśniliśmy sobie czym jest Smartphone i czym różni się on od Feature Phone . Sprawdźmy teraz jak wygląda rynek i który typ telefonów dominuje. Czy więcej jest telefonów podstawowych, funkcyjnych, czy inteligentnych ?

Odpowiedź wydaje się oczywista. Jak się jednak okaże, ciężko jest znaleźć badanie, które rzeczowo i skutecznie odpowie nam na to pytanie. Okazuje się, że w tym samym miesiącu można znaleźć w sieci dwa badania, które posługując się tymi samymi pojęciami przedstawiają sprzeczne informacje. Ale o tym w kolejnym wpisie.
Szukając odpowiedzi na pytanie jak dużo jest smartfonów, zacznijmy od Stanów Zjednoczonych.


