Technologie mobilne i lokalizacyjne

Analiza i statystyki rynku nie pozostawiają złudzeń. Technologie mobilne w połączeniu z technikami lokalizacyjnymi i wirtualną społecznością stanowią przyszłość Internetu.

O ile w Polsce traktowane są jeszcze jak niezrozumiałe innowacje, zdobywają coraz większą popularność na świecie. Coraz częściej na telefonach komórkowych pojawiają się: społeczności wirtualnych przewodników i recenzentów, gry lokalizacyjne, aplikacje użytkowe.

Usługi te doskonale wpisują się w ogólnoświatowy trend „Right here! Right now!” (Tu i teraz!). Będąc poza domem interesują nas tylko te miejsca, które są najbliżej, oraz te, z których możemy skorzystać w danej chwili.

Dzięki inwestowaniu w mobilność i techniki lokalizowania możemy zachować ten trend i dostosować nasze usługi do wymagań użytkowników XXI wieku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą google maps. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą google maps. Pokaż wszystkie posty

Google skończy zbierać dane WiFi

Autor: Maciej Marczewski niedziela, 11 lipca 2010 0 komentarze

Po aferze jaka wybuchła ostatnio, gdy wyszło na jaw, że samochody Google Street View, oprócz wykonywania zdjęć panoramicznych i skanowania budynków, zbierają także dane z okolicznych sieci WiFi, Google postanowiło się poprawić.

Przypomnę, że kontrola w Irlandii i Niemczech wykazała, że oprócz zbierania danych dotyczących SSID i MAC sieci, zapisują także dane przesyłane przez niezabezpieczone sieci.

Według informacji jaką zamieścili na blogu w tym tygodniu, jak tylko pojawiły się wątpliwości prawne, zdecydowali się zatrzymać program Street View, zatrzymać wszystkie samochody i wymontować z nich aparaturę do zbierania danych WiFi, zarówno sprzętową, jak i programową. Zapewniają jednocześnie, że żaden samochód nie wyjedzie na ulicę, póki nie zostanie dokładnie sprawdzone, czy przypadkiem nie zbiera jeszcze danych sieci WiFi.

Google twierdzi, że nie będzie już zbierać jakichkolwiek danych z sieci WiFi, nawet jej identyfikatorów. Zbierane będą tylko zdjęcia panoramiczną kamerą i obrysy budynków laserem.

W oficjalnym komunikacie spodobało mi się, że Google w każdym możliwym miejscu akcentowało, że nie tylko oni zbierają takie dane i nie tylko oni jeżdżą po ulicach, a dane takie zbierane są też przez TeleAtlas i NavTeq dla Binga :)

Jednocześnie komunikat zapewnia, że jeśli aparatura zostanie wymontowana, to w następnym tygodniu program StreetView zostanie wznowiony i samochody wyjadą na ulice Irlandi, Południowej Afryki i Szwecji.

Więcej informacji o aferze

Warto też wspomnieć przy okazji, że Google zamieszcza dokładne informacje na temat tego, gdzie obecnie jeżdzą samochody StreetView. Czekamy cały czas na pojawienie się w Polsce.

Przy okazji znalazłem ciekawie wykonany filmik pokazujący sposób zbierania danych do Google Street View ;)

Koniec wsparcia Google Maps API

Autor: Maciej Marczewski piątek, 21 maja 2010 0 komentarze

Wczoraj na konferencji Google I/O Google ogłosiło koniec wsparcia Google Maps API w wersji 2 i wyjście wersji 3 ze stadium beta z Google Labs.


Oznacza to, że wszystkie aplikacje bazujące na wersji 2 map powinny rozpocząć migrację do wersji 3, która będzie dalej rozwijana jako domyślne API map Google. Mapy w wersji 2.x będą wspierane i obsługiwane jeszcze przez 3 lata. Google nie będzie dorabiać już żadnych nowych funkcjonalności do wersji 2 i ostatnią wersję traktuje jako ostateczną. Tłumaczy to przestój w aktualizacjach mapy przez ostatnie kilka miesięcy.

Jeszcze do niedawna wersja 3 Google Maps API miała wiele błędów, nie umożliwiała dodawania linii, brakowało w niej Street View. Teraz (niemal?) wszystkie funkcjonalności z wersji 2 zostały przeniesione do wersji 3. Z moich obserwacji wynika też, że ostatnio zaczęły pojawiać się już przepisane wersje przydatnych bibliotek do klasteryzacji markerów, czy kolorowych chmurek.

Nie ma więc już na co czekać, tylko trzeba uczyć się programowania nowej wersji map. Ze względu na to, że wersja 3 korzysta z odmiennej przestrzeni nazw, same funkcje nazywają się inaczej, sporo czasu minie zanim programiści przerzucą się na nową wersję i zdecydują się na naukę nowej wersji.

Sam będę uczyć się od nowa wersji 3 Google Maps API korzystając z doświadczeń z wersją 2. W miarę możliwości i o ile czas wolny pozwoli będę umieszczać na blogu moje postępy w nauce w postaci krótkich tutoriali.Myślę, że jest to dobra okazja do tego, aby pojawiało się więcej wpisów związanych z tą tematyką.

Już wkrótce nowa seria wpisów dotyczących 3 wersji Google Maps API, począwszy od zmian w regulaminie i informacji co daje nowa wersja map.

Życzę wszystkim powodzenia w poznawaniu nowych funkcjonalności Google Maps API V3.

Źródło:
Google Geo Developers Blog

Google Places - zaawansowane możliwości

Autor: Maciej Marczewski czwartek, 22 kwietnia 2010 2 komentarze

Google Places jest darmową usługą dzięki której możemy dodać naszą firmę do Google, aby była ona widoczna w wyszukiwarce lokalnej i na mapach. Po dodaniu firmy możemy stworzyć dla niej specjalną Stronę Miejsca – Google Place Page, z danymi kontaktowymi, lokalizacją i opiniami klientów pozbieranymi z różnych zakątków Internetu. O podstawowych funkcjach usługi pisałem we wpisie Google Place Pages – dodaj swoją firmę do Google.

Poza prostą stroną WWW usługa Google Places oferuje nam wiele ciekawych funkcjonalności, które z pewnością mogą pomóc naszej firmie dotrzeć do większej liczby klientów. Postaram się przedstawić niektóre z nich.

Statystyki

Do Strony Miejsca dołączone są zaawansowane statystyki, dzięki którym możemy sprawdzić jak wiele osób odwiedzało stronę naszej firmy.

Google Place Page - statystyki

Nie ograniczają się one jednak do podania suchej liczby odsłon i wyświetleń na stronie wyszukiwarki Google i mapach Google jak na innych serwisach. Dostajemy dodatkowo informacje o:

- liczbie interakcji z wpisem naszej strony, czyli jak często klienci klikali na ikonkę na mapie, przechodzili na naszą stronę, czy wyznaczali dojazd do naszej firmy
- jakie słowa kluczowe najczęściej zaprowadziły do naszej firmy
- skąd chcieli dojeżdżać klienci do naszej firmy, czyli pokazane na mapie wszystkie miejsca, z których klienci szukali szczegółów dojazdu do naszej firmy

Google Place Page - statystyki szczegółów dojazdu

Statystyki są niestety ograniczone do ostatnich 30 dni. Kolejne nadpisują ostatnie.

Wyznacz obszar działania firmy

Do wpisu o firmie można dodać obszar jej działania. Na przykład, jeśli pracownicy firmy przyjeżdżają do klientów na określonym obszarze, lub pizzeria działa w określonej dzielnicy miasta i za darmo rozwozi w tym obszarze pizzę, można wskazać takie obszary. Obszary dodaje się poprzez wskazanie obsługiwanych kodów pocztowych, lub odległości od wskazanej lokalizacji.

Wskazany obszar widoczny jest na mapie w postaci półprzezroczystej warstwy.

Google Place Page - obszar działania firmy


Publikuj szybko ważne informacje na stronie firmy

Jeśli danego dnia planujemy jakąś promocję, mamy nowy ciekawy produkt, lub chcemy poinformować klientów o przedłużonych godzinach otwarcia możemy skorzystać z opcji Publikacji na stronie. Opublikowane przez nas informacje powinny być widoczne dla naszych klientów na Stronie Miejsca w ciągu kilku minut.

Dzięki temu możemy poinformować o dzisiejszym Happy Hours, niespodziewanym koncercie, lub inaczej zachęcić do odwiedzenia naszego miejsca.

Nie obyło się tutaj jednak bez ograniczeń. Wiadomości nie mogą być dłuższe niż 160 znaków i tylko jedna wiadomość może być umieszczona na stronie. Kolejna dodana zastępuje poprzednią.

QRCode do strony firmy

Dla każdej Strony Miejsca możesz wygenerować kod 2D QRCode, który umieszczony na wizytówce, czy ulotce umożliwi klientom odwiedzenie naszej strony. Wystarczy, że zrobią zdjęcie telefonem z wbudowanym czytnikiem kodów, a automatycznie zostaną przeniesieni na stronę firmy.

Tak jak ten kod zaprowadzi po zeskanowaniu do mojego bloga:

qr code maciej marczewski


Prowadź kampanię, publikuj promocyjne kupony

Do Strony Miejsca możemy dodawać promocyjne kupony, które klienci mogą realizować po wydrukowaniu, lub pokazaniu na telefonie komórkowym podczas wizyty w siedzibie naszej firmy. Dzięki nim możemy zachęcić klientów do odwiedzania naszego miejsca i prowadzić własne kampanie promocyjne.

Google Place Page - kupon promocyjny

Wyniki sponsorowane - tagi

Już za 25$ miesięcznie można wybrać tagi, które będą opisywały naszą firmę i które będą wzbogacały wpis Strony Miejsca na stronie wyszukiwania i wyróżniały na mapie nasze miejsce. Tagi określane są przez Google i pokazują w postaci żółtego markera określone usługi. Po wykupieniu reklamy, marker z Tagiem pokazywany jest na mapie obok naszego miejsca.

Google Place Page - tagi sponsorowane

Tagi dostępne są jednak na razie tylko w kilku miejscowościach w Stanach Zjednoczonych. Na ich dostępność w Polsce z pewnością będziemy musieli jeszcze długo czekać.

Biznesowe sesje zdjęciowe

Aby zwiększyć atrakcyjność Strony Miejsca, możemy zgłosić do Google prośbę o wykonanie sesji fotograficznej okolicy i wnętrz naszego miejsca. Jeśli nasze zgłoszenie zostanie zaakceptowane, fotografowie Google wykonają profesjonalne, panoramiczne zdjęcia, które zostaną umieszczone na Stronie Miejsca i w przyszłości mogą zostać połączone, aby umożliwić wirtualną wizytę w naszej firmie.

Opcja ta też póki co dostępna jest tylko w Stanach, Australii i Japonii.

---

Jak widać usługa Google Place Pages przedstawia się niezwykle obiecująco i daje nam już w tej chwili spore możliwości. Patrząc na tempo rozwoju usług Google, zapewne w najbliższym czasie dostaniemy więcej ciekawych rozwiązań, które z jednej strony pozwolą dotrzeć naszym firmom do większej rzeszy klientów, a z drugiej zapewnią Google darmowy kontent.

Mimo wszystko chyba, gdy przyzwyczaimy się do poczucia, że Google wie o nas wszystko (w końcu nic już z tym nie zrobimy), dojdziemy do wniosku, że więcej z tego korzyści niż strat i warto im na to pozwolić.

Jeszcze na koniec ciekawy filmik marketingowy promujący usługę Google Place Pages:




Źródła:
Introducing Google Places
Show customers where you'll go with Google Places
Bringing the power of Google's data to local businesses

Google Place Pages - dodaj firmę do Google

Autor: Maciej Marczewski 2 komentarze

Od pewnego czasu Google z powodzeniem realizuję politykę agregowania danych z różnych serwisów rozsianych w sieci i stara się stworzyć usługi jak najbardziej uniwersalne, dostarczające jak najwięcej interesujących nas treści, otwierając się jednocześnie na coraz to nowych użytkowników.

Jedną z ciekawszych propozycji realizujących tę praktykę, skierowaną dla biznesu jest usługa Miejsca Google, stworzona na bazie dawnego Centrum Firm Lokalnych (Google Local Business Center). Dzięki niej, każdy właściciel firmy, miejsca usługowego może dodać informację o swoim miejscu do Google i być wyświetlanym na głównej mapie oraz w wyszukiwarce Google Search.

Jak dodać naszą firmę do Google ? Wystarczy posiadać konto Google i na stronie http://google.com/places skorzystać z prostego formularza.

Co więcej, oprócz samego wyświetlania na mapie, możliwe jest stworzenie strony dla naszej firmy (Strona Miejsca - Place Page), na której zamieścimy przydatne informacje dla naszych potencjalnych klientów.

Już teraz możemy w łatwy sposób dodać lokalizację miejsca, opisy, kategorie, tagi, dane kontaktowe, sposób dojazdu, zdjęcia, odnośniki do strony Internetowej oraz inne, dowolne szczegóły dotyczące naszego miejsca.

Google Place Page - Strona Miejsca

Co więcej, dzięki mechanizmom Google, na naszej stronie automatycznie znajdzie się wiele przydatnych informacji, zebranych z innych serwisów Internetowych. Dzięki Stronie Miejsca, nasi klienci mogą zapoznać się z opiniami dodanymi przez innych użytkowników za pośrednictwem formularza na tej stronie, ale co ciekawe, także za pośrednictwem innych stron zamieszczonych w Internecie znalezionych przez roboty Google.

Google Place Page - opinie i zdjęcia

Na stronie naszego miejsca znajdą się także odnośniki do wszystkich stron w Internecie poświeconym naszemu miejscu, a także do tych, które wspominają w artykułach, czy nawet na mapach o naszym miejscu.

Google Place Page - odnośniki

Przykładową, uzupełnioną Stroną Miejsca, na której można zapoznać się z funkcjonalnością Stron Miejsc jest na przykład strona Hotelu Hotton.

Usługa Google Place Pages jest bardzo ciekawą usługą, z której korzysta coraz więcej osób. Od czasu jej ogłoszenia, stworzono już ponad 4 miliony stron. Dzięki niej możliwe jest w jednym miejscu znalezienie wszystkiego co potrzebujemy, a możliwość zapoznania się z opiniami na temat jednego miejsca i stronami, które wspominają przykładowo o pobycie w danym hotelu, czy przeglądanie miejsc w pobliżu, jest niewątpliwie wielką zaletą.

Osobiście wiele razy szukałem informacji o noclegach w okolicy do której się wybierałem. Znalezienie jednak tych informacji było kłopotliwe i czasochłonne. Teraz możemy mieć to wszystko w jednym miejscu.

Naiwne mogłoby się wydawać, że ta prosta strona jest wszystkim co dostajemy w usłudze Google Place Pages. Oprócz tych prostych funkcjonalności, o których zdążyłem wspomnieć dostajemy wiele więcej, począwszy od zaawansowanych statystyk odwiedzin, możliwości reklamy sponsorowanej, po prowadzenie kampanii promocyjnej. Ale o tym już wkrótce.

Osobiście bardzo podoba mi się ta idea i mam nadzieję, że szybko się rozwinie. Ciekaw jestem tylko co na ten temat myślą właściciele portali turystycznych, którym to czytelników odbiera Google. Ciekawe, czy szykuje się tutaj podobna afera jak w przypadku Google News.

Street View w Polsce

Autor: Maciej Marczewski niedziela, 11 kwietnia 2010 1 komentarze

Street View, czyli panoramiczny widok ulicy, to możliwość oglądania miasta z perspektywy ulicy, w widoku bardzo zbliżonym do tego, jaki byśmy widzieli spacerując po danym miejscu.

Wyświetl większą mapę

W jaki sposób powstaje Street View ? Zdjęcia do usługi Google wykonywane są poprzez pojazdy poruszające się po ulicach miast, mające na dachach wysokiej jakości kamery.
Samochód Google Street View

Ostatnio jednak Google doszło do wniosku, że wykorzystywanie samochodów niesie za sobą spore ograniczenia (samochodem nie da się wszędzie wjechać). Dlatego też pojawiły się ciekawsze metody na dostarczenie zdjęć do Street View. Dzięki nim pojawiły się dokładne zdjęcia spod Wieży Eiffla, Stonehenge, ze szlaków górskich, z miejsc gdzie odbywały się zimowe igrzyska. Jak to uzyskano ? Zamontowano kamery na pojazdach takich jak: rower, czy skuter śnieżny. Dzięki takim pojazdom udało się dotrzeć do wielu ciekawych miejsc i zaoferować Street View w niedostępnych do tej pory miejsach.

Rower Google Street View
Skuter Google Street View

Ostatnią nowością w Street View jest widok 3D. Jeśli tylko posiadamy okulary do oglądania filmów trójwymiarowych, możemy oglądać zdjęcia w widoku 3D.

Zasięg Street View jest póki co znacznie ograniczony, kilka miesięcy temu ograniczał się w zasadzie tylko do większych miast Stanów Zjednoczonych, teraz już pojawiają się w nim większe miasta Europy.

No dobrze, a co z Polską ? Niestety póki co Google nie oferuje tej usługi w Polsce. Ze względu jednak na atrakcyjność usługi, pojawiła się już konkurencja, która to zaczęła tworzyć Street View w krajach Europy Środkowej, w tym w Polsce. Jest to firma Norc. Jeszcze do niedawna miała ona dość spore problemy techniczne. Wejście na ich stronę w godzinach szczytu było praktycznie niemożliwe. Teraz jak widać popracowali nad wydajnością swoich serwerów i spokojnie można korzystać z ich usług.

Norc logo

Na stronie www.norc.pl można zobaczyć już widok ulicy w kilku miastach Austrii, Czechach, Rumunii, Rosji, Słowacji, na Węgrzech a także w Polsce. Dostępny jest już widok ulicy dla Krakowa, Wrocławia, Warszawy i Poznania. Zdjęcia są naprawdę dobrej jakości i mogą swobodnie konkurować z Google. Co ciekawe, do wyświetlania swoich zdjęć panoramicznych wykorzystują jako podkładki map... od Google'a. :)

I tak za pośrednictwem Norc zobaczyć można i pozwiedzać na przykład okolice Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie:


Jeśli chodzi jednak o Norc, to nie mają oni tak dostępnego podejścia jak Google. Aby generować linki do stron z panoramami, umieszczać interaktywne panoramy na blogach trzeba się niestety zarejestrować. Na szczęście za darmo.

Usługa Street View budzi dość spore kontrowersje w krajach, w których się pojawia, ze względu na obawę o łamanie prywatności i ochronę wizerunku. Czytałem już o wielu przypadkach, kiedy to ludzie znajdowali siebie na mapach wychodząc z domów publicznych, korzystających akurat z toalety, czy byli przyłapywani na zdradzie lub w innych nietypowych sytuacjach. Swego czasu natknąłem się też na lokalnego artystę, który tak długo stał codziennie przed swoim domem z gitarą i wystawionymi transparentami namawiającymi do kupowania jego płyt, aż przejechał samochód Google, nagrał go, przez co otrzymał darmową reklamę dla ludzi na całym świecie. Sprzedaż jego płyt podobno znacznie wzrosła po pojawieniu się w Street View :)

Zastosowań usługi Street View jak widać jest sporo. Pojawiła się ostatnio opcja nawigacji, która na bazie Street View pokazuje dokładnie gdzie i jak mamy jechać.



Street View, mimo obaw o naruszenia naszej prywatności jest definitywnie jedną z ciekawszych usług, jakie oferowane są w połączeniu z mapami. Jest już tylko kwestią czasu, aż będziemy mogli interaktywnie zwiedzać miejsca na całym świecie.



Ja tylko czekam, aż Google zainstaluje w ciekawszych miejscach kamery i będzie można oglądać obraz ulicy na żywo :) Jest to pewnie też kwestią czasu.

IE6 PNGfix a Google Maps

Autor: Maciej Marczewski niedziela, 7 lutego 2010 1 komentarze

Każdy z tych, którzy kiedykolwiek musieli zrobić bardziej zaawansowaną stronę w pełni obsługiwaną w IE6 dobrze zna ogrom kłopotów z jakimi musi sobie poradzić, aby strona poprawnie się wyświetliła. Większość z nich związana jest z brakiem obsługi przezroczystości obrazków PNG. Problemy też czasem sprawia napisanie poprawnego kodu Javascript, który działałby w IE6 dokładnie w ten sam sposób co na nowszych przeglądarkach. Tworząc skrypty map Google wielokrotnie zachodziłem w głowę dlaczego nie działają one na IE6, ale tym razem nie o tym.

Jeszcze do niedawna tworzenie dynamicznych, dobrze wyglądających stron w IE6 polegało na dodawaniu specjalnych arkuszy stylów, obudowywanie obrazków dodatkowymi elementami blokowymi, które nierzadko burzyły porządek na stronie i przyprawiały o ból głowy.

W ostatnim czasie pojawiły się na szczęście skrypty, które wystarczy dodać do strony i automatycznie wykrywają one wszystkie obrazki i stosują do nich okrętki na przezroczystość. Pojawiło się ich kilka, przetestowaliśmy je i uznaliśmy, że do większości zastosowań najlepiej nadaje się DD_belatedPNG, która wykorzystuje VML, do przerysowywania obrazków.

Jego użycie ogranicza się w zasadzie do dodania skryptu w komentarzach warunkowych dla IE6 i zdefiniowanie selektorów CSS elementów, na których ma zadziałać, ale także wskazać wszystkie obrazki jakie występują na stronie, przykładowo:



O ile strona z zastosowanym fixem ładuje się szybko i wszystkie obrazki wyglądają prawidłowo, to jednak gdy dodałem na taką stronę mapę Google przestała ona działać. Mapa zainicjowała się prawidłowo, menu pokazało się, jednak żadne obrazki mapy nie zostały załadowane, a mapa nie pokazała żadnego błędu.

mapa niepoprawna z pngfix

Po krótkim sprawdzeniu skryptów obsługi mapy okazało się, że z mapą jest wszystko w porządku, jednak problem tkwi właśnie w zastosowanym na stronie wspomnianym pngfixie. Zastosowanie fixa do wszystkich obrazków na stronie spowodowało zaprzestanie wyświetlania mapy na stronie.

Wynika to z tego, że Google stosuje własne algorytmy obsługi przezroczystości na mapie w IE6 w postaci filtru Microsoftowego AlphaImageLoader używanego dla każdego obrazka:

function Nk(a,b,c){ 
   a.style.filter="progid:DXImageTransform.Microsoft.AlphaImageLoader(sizi 
ngMethod="+(c?"scale":"crop")+',src="'+Sk(b)+'")' 
  }

Zastosowanie dodatkowo na już przekształconym obrazku po raz kolejny pngFixa DD_ belatedPNG powoduje zaprzestanie jego wyświetlania. Jest to ewidentnie konflikt obu bibliotek.

Na szczęście jest na to sposób. Wystarczy nie stosować pngfixa do wszystkich obrazków na stronie i zamiast deklarować ogólny selektor ‘body img’, stosować bardziej szczegółowe selektory elementów, w których wiemy, że nie będziemy mieli mapy Google.

Eksperyment potwierdziło usunięcie jednej linijki kodu:

DD_belatedPNG.fix("body img");

Mapa natychmiast pojawiła się na stronie :)



Warto o tym pamiętać tworząc strony w IE6, jeśli kiedykolwiek będziemy chcieli mieć na niej mapę Google.

Google Maps API Qualified Developer

Autor: Maciej Marczewski środa, 6 stycznia 2010 0 komentarze

W zeszłym roku Google rozpoczęło wydawanie certyfikatów Google Javascript Maps API Qualified Developer, dla osób wykazujących się zaawansowaną znajomością oprogramowywania map Google.

Zdobycie certyfikatu Developera Google wymaga zaakceptowania naszego uczestnictwa w programie kwalifikacyjnym przez opiekunów programu oraz następnie zdobycia wymaganej liczby punktów z 4 dziedzin:

- przykłady prac
Należy przedstawić działające w sieci przykłady wdrożonych aplikacji mapowych, lub przesłać ich wersje offline do oceny przez opiekunów programu.

- społeczność:
Należy przedstawić swój wkład w szerzenie znajomości Google Maps API, pomoc innym użytkownikom na forach dyskusyjnych, blogach, stronach internetowych.

- referencje
Należy przedstawić referencje od swoich klientów, którzy są związani z nami poprzez płatne kontrakty za wykonanie, utrzymanie map.

- egzamin
Egzamin obejmuje tematykę Google Maps API, zarówno sprawy dotyczące dokumentacji, sposobów implementacji, ale także bardzo dobrze sprawdza znajomość całego zagadnienia i obycie osoby z tematyką.

Po kilku miesiącach czekania na akceptację uczestnictwa w programie, przedstawieniu swoich dotychczasowych prac, wkładu dla społeczności, referencji od klientów i zdaniu niełatwego egzaminu pod koniec 2009 roku uzyskałem certyfikat Google Maps API Qualified Developer.

Google Maps API Qualified Developer

Osoby, które otrzymają certyfikat są umieszczone w katalogu developerów kwalifikowanych Google I jak twierdzi Google:


„Working with Google's worldwide network of Qualified Developers is one of the most cost-effective investments you can make. Qualified Developers are thoroughly vetted by Google and a community of Qualified Developer peers (proctors), and meet rigorous qualification standards.”

Z tego co się orientowałem, certyfikat otrzymałem jako pierwszy w Polsce (obecnie nadal jedyny) i jako jeden z około 30 na całym świecie.

Obecnie czekam jeszcze na wygenerowanie przez Google odznaki i obiecanego przez opiekunów imiennego certyfikatu do gablotki.

Indeksowanie map Google rozpoczęte

Autor: Maciej Marczewski środa, 16 grudnia 2009 0 komentarze

W zeszłym tygodniu, 9 grudnia, Google zyskało kolejne źródło danych do wyświetlania na mapach w Google Maps. Rozpoczął się bowiem kolejny etap w dziedzinie dostarczania treści do wyszukiwania, a mianowicie indeksowania istniejącego już w Internecie kontentu mapowego.

Dzięki temu Google będzie w stanie już wkrótce, po uporządkowaniu danych i po wstępnych testach, zaprezentować dane z wszystkich istniejących już serwisów mapowych na swoich mapach i w wyszukiwarce. Prościej mówiąc, będzie to standardowa wyszukiwarka Google jaką znamy z Internetu, tylko tyle, że będzie zawierała wszystkie te dane, które da się przedstawić na mapie.

Dodatkowo, w przyszłości pojawi się spis wszystkich serwisów, które korzystają z map Google.

Jak i dlaczego ma to działać ?

Zgodnie z aktualną polityką Google (dajemy Wam coś za darmo, ale dzięki temu my możemy to wykorzystywać) wszelkie dane jakie wyświetlamy na mapach Google, zostaną zaindeksowane do ich wyszukiwarki, aby zwiększyć dostępność naszego kontentu. Przy każdej takiej zaindeksowanej treści, oprócz opisu, dostępny będzie link do strony, z której pochodzi dany punkt na mapie, i gdzie możemy dowiedzieć się o nim więcej. (podobnie w tej chwili działają wpisy z wikipedii).

Mamy tutaj więc z jednej strony pokaźną zaletę. Jeśli zadbamy o prywatność danych naszych użytkowników, zyskujemy nowych czytelników naszego portalu i darmową reklamę.

Co będzie pobierane do wyszukiwarki?

Google początkowo indeksować będzie wszystkie markery, które wyświetlamy na mapie, pobierając ich współrzędne. Dodatkowo pobierać będą opis, który wyświetlany jest w otwierającej się chmurce (początkowo obsługiwane będą tylko standardowe chmurki z API z treścią ładowaną statycznie, przy pierwszym wyrenderowaniu chmurki), oraz informację z jakiej strony pochodzi dany punkt. Wszystkie dane wyświetlane na mapie będą więc logowane do serwerów Google.

Da się to wyłączyć ?

Owszem. Google wychodząc naprzeciw wszystkim pytaniom i oskarżeniom o łamanie prywatności w swoim oświadczeniu zastrzegło, że każdy developer będzie miał możliwość wyłączenia indeksowania na swoich mapach. Trzeba jednak tutaj pamiętać o kilku rzeczach:

- Indeksowanie danych jest zawsze domyślnie włączone, jeśli korzystamy z darmowej wersji API i wszystkie dane jakie będziemy wyświetlać na mapie mogą się znaleźć wyszukiwarce

- Korzystając z darmowej wersji API możemy wyłączyć indeksowanie dla całej mapy poprzez ustawienie parametru „indexing=false” w linku do pobierania skryptów Google Maps (tam gdzie podajemy swój klucz API).

- Nie da się wyłączyć indeksowania części danych na mapie . Albo cała mapa jest indeksowana, albo nie.

- Jeśli strona jest chroniona przez plik robots.txt nasza mapa będzie również chroniona przed indeksowaniem

- Jeśli korzystamy z płatnej wersji Google Maps Premier, to logowanie danych jest domyślnie wyłączone. Możemy włączyć indeksowanie ustawiając parametr „indexing=true”

- Nasze dane zostaną zaindeksowane tylko wtedy, gdy będą pochodziły z map, które odwiedza wielu unikatowych użytkowników. Google nie podaje tutaj jednak żadnych konkretnych liczb. Twierdzą, że po przetestowaniu indeksowania i eksperymentach wartości te zostaną odpowiednio ustalone. Założenie jest takie, że mapy, które tworzone są tylko na własny użytek i oglądane są przez nas i tylko przez kilku naszych znajomych nie będą indeksowane. Jak wyjdzie to w praktyce to czas pokaże.

I co teraz z naszymi serwisami?

Warto już teraz pomyśleć o zabezpieczeniu danych naszych użytkowników i wyłączyć indeksowanie w strefie dla zalogowanych użytkowników, gdzie mogą być dane, które są chronione przez naszą politykę prywatności i dopilnować, aby nigdzie one nie wypłynęły.

Coraz więcej naszych danych spływa do Google i powoli zaczyna się z tego robić już mała inwigilacja. Mapy do niedawna były nietkniętym obszarem, ale od tego tygodnia już się to zmieniło i dołączyły do kolejnych danych, które nieświadomie wysyłamy do serwerów giganta.

Co następne?

Google Static Maps API - Limity i ograniczenia

Autor: Maciej Marczewski sobota, 5 grudnia 2009 0 komentarze

Google Static Maps API, czyli mapy statyczne są dość młodym produktem (pojawiły się rok temu) i Google cały czas usprawnia ich użycie i dodaje nowe funkcjonalności. Produkt ten okazał się strzałem w dziesiątkę i bardzo szybko zdobył uznanie developerów swoją prostotą.

O co chodzi i jak to działa ? Idea była bardzo prosta. Wielu developerów narzekało na to, że serwisy z mapami ładowały się bardzo wolno i chciało efektywniejszego i bardziej wydajnego dostępu do prostych map zawierających przykładowo tylko mapę z lokalizacją obiektu. Regulamin Google od początku zabraniał pobierania samych obrazków wyświetlanych na mapach, tak więc pozostawało nam ładowanie sporego skryptu mapy tylko po to, aby wyświetlić mapę z jednym markerem.

W końcu jednak Google posłuchało developerów i ogłosiło powstanie usługi Google Static Maps. Usługa ta polega na generowaniu przez Google pojedynczego obrazka z mapą na podstawie podanych lokalizacji, który możemy umieścić na naszej stronie, bez konieczności ładowania całej interaktywnej mapy. Dzięki temu strona zyskała na szybkości ładowania i możliwe okazało się proste tworzenie stron mobilnych z mapami, które nie narażają naszych użytkowników na wysokie koszty.

Początkowo możliwości API były dość ograniczone, ale i tak spotkały się z entuzjastycznym odbiorem. Obecnie, po roku istnienia na rynku, są one imponujące:
- wybór między mapami: ulicy, satelitarną, terenową, hybrydową
- określenie wielkości, formatu (PNG,GIF,JPEG) i języka mapy
- określenie współrzędnych środka i przybliżenia mapy
- dodawanie do mapy wielu lokalizacji w postaci kolorowych markerów różnych rozmiarów
- automatyczne wyliczenie przyblliżenia i zakresu mapy, tak aby zmieściły się wszystkie lokalizacje na mapie
- wygenerowanie mapy na podstawie opisu lokalizacji, np. „Gdańsk, Długa 15”
- wyświetlanie linii na podstawie współrzędnych i zakodowanych polilinii
- generowanie specjalnych skompresowanych map dla telefonów komórkowych

Używanie map statycznych jest banalnie proste i ogranicza się właściwie tylko do stworzenia linku do obrazka, który Google ma nam stworzyć.
Przykładowo stworzenie mapy z jednym markerem polega na dodaniu do linku obrazka informacji o pozycji punktu:

http://maps.google.com/maps/api/staticmap?center=54.352025,18.646638&zoom=9&size=200x200&markers=size:mid|color:blue|label:G|54.352025,18.646638&sensor=false
mapa


Wyświetlenie punktu łączącego Gdańsk z Sopotem też nie jest problemem i dość szybko da się otrzymać taki efekt:

http://maps.google.com/maps/api/staticmap?size=200x200&maptype=terrain&markers=size:mid|color:blue|label:G|PL,Gdańsk&markers=size:mid|color:green|label:S|PL,Sopot&path=color:red|weight:5|Gdańsk|Sopot&sensor=false

mapa statyczna

Na korzystanie z map statycznych są jednak nałożone dość istotne ograniczenia. Są one jednak systematycznie znoszone, a ustalone limity, o ile jest takie zapotrzebowanie są podnoszone.

- Limit zapytań do usługi
Google nakłada limit odpytań do usługi „w ogólności” na 1000 unikatowych zapytań dziennie. Limit ten liczony jest względem adresu IP odpytującego, a więc użytkownika naszej strony, a nie względem strony, na której obrazek jest wyświetlany. Tak więc wielokrotne pobranie tego samego obrazka przez tego samego użytkownika (o tym samym adresie IP) nie wpływa na zmniejszanie dostępnego limitu.

Google twierdzi, że taki limit jest wystarczający i developerzy nie powinni martwić się tym ograniczeniem. Ja mam jednak mieszanie uczucia, bo potrafię sobie wyobrazić użytkownika, który spędza sporo czasu w serwisie i wygeneruje bez problemu 1000 zapytań przy przeglądaniu wyników wyszukiwania w serwisie społecznościowym.

Na forach dyskusyjnych jest już sporo wątków o przekroczeniu tego limitu. Po lekturze wątków na forach dyskusyjnych okazało się, że za magicznym stwierdzeniem „w ogólności” kryją się jeszcze dodatkowe ograniczenia. Jeden z developerów Google przyznał, że limit ten został podzielony na 250 zapytań na 6 godzin, oraz na 50 zapytań unikatowych w ciągu 1 minuty. W takiej sytuacji już bardzo prosto sobie wyobrazić sytuację nadużycia usługi.

Przynajmniej dwu-, trzykrotne podniesienie tego limitu moim zdaniem załatwiłoby sprawę. Obecnie ogranicza to dość znacząco użycie tego rozwiązania w większych serwisach w wielu miejscach, na przykład w wyszukiwarce i może być wykorzystywane raczej doraźnie na pojedynczych stronach.

Co jeśli wygenerujemy więcej zapytań ? Zamiast wymaganego obrazka wyświetli się obrazek zastępczy, który ma informować o przekroczeniu limitu. Jeśli nadużywanie serwisu będzie się powtarzać, to Google może zablokować funkcjonowanie usługi. W dokumentacji nie określa jednak jednoznacznie, czy tylko dla tego użytkownika, czy dla całego serwisu.

- Limit wyświetlanych elementów
Google nie nakłada bezpośrednio żadnego limitu na liczbę wyświetlanych obiektów na obrazku mapy. Jednak nakłada ograniczenie na długość linku, który nie może być dłuższy niż 2048 znaków. Wpływa to więc pośrednio na liczbę obiektów, które możemy zmieścić w adresie.

- Limit wielkości obrazka
Obecnie można generować obrazki o maksymalnej wielkości 640x640 px.

- Wyświetlanie tylko w przeglądarce WWW
Mapy statyczne można wyświetlać tylko i wyłącznie za pomocą przeglądarki internetowej i tylko jako obrazki w elemencie img, lub jako tło elementu blokowego za pomocą CSS. Nie można ich pobierać, kopiować i zapisywać na własnych serwerach, ani łączyć ich do otrzymania mapy większej niż określonej w API.

Mapy statyczne są bardzo ciekawych rozwiązaniem i z pewnością zasługują na uwagę. Używanie ich jednak wiąże się z dość znacznymi ograniczeniami i moim zdaniem póki co nie nadają się do wykorzystywania w większych serwisach, a tylko na pojedynczych stronach.

Coraz więcej głosów pojawia się o zwiększenie tych limitów, więc należy oczekiwać, że Google w końcu wysłucha developerów i po wprowadzeniu lepszych mechanizmów kontroli zaoferują bardziej dostępne rozwiązanie i będziemy mogli używać map statycznych w swoich serwisach bez obawy o nadużycie limitu.

Regulamin Google Maps API, czyli co wolno…

Autor: Maciej Marczewski 0 komentarze

Tym co przyczyniło się do tak wielkiej popularyzacji map Google jest bez wątpienia ich regulamin. Dzięki niemu zdecydowana większość developerów (ja także) używa do swoich mashupów właśnie map Google, a nie Yahoo, czy Bing. To właśnie polityka Google jest najbardziej przyjazna dla developerów i daje im szerokie pole do popisu.

Na wielu forach internetowych nie raz spotkałem się z zapytaniami dotyczącymi regulaminu. Pomyślałem więc o zebraniu ich wszystkich w jeden artykuł. Mam nadzieję, że rozwieje on wiele wątpliwości.

Wszystkie przedstawione tutaj zagadnienia dotyczyć będą tylko i wyłącznie korzystania z dynamicznych map za pośrednictwem Google Maps Javascript API.

- Zarejestrowanie serwisu w Google
Serwis, lub aplikacja, która korzysta z map Google musi być zarejestrowana w Google i mieć wygenerowany swój unikatowy klucz dostępu do usługi.

- Serwis nie może łamać prawa
Serwis na którym umieszczone są mapy Google nie może nieść treści niezgodnych z prawem, namawiać do łamania prawa, prywatności, ani propagować treści uznanych przez Google za niemoralne i nieobyczajne.

- Serwis musi być ogólnodostępny
Serwis, który korzysta z map Google musi być darmowy i dostępny dla każdego użytkownika. Możemy jednak korzystać z map Google za darmo tak długo, jak nie będziemy pobierać od użytkowników opłat za korzystanie z niego.

Nasz serwis może wymagać logowania do usługi, jeśli konieczne jest to ze względu na administrowanie danymi użytkownika i serwisem i jeśli otrzymanie hasła, utrzymanie konta, itp., nie wiąże się z jakąkolwiek opłatą pobieraną przez nas od użytkownika.

Nie można korzystać z map Google w wewnętrznej sieci Intranet, ze względu na niedotrzymanie warunku ogólnodostępności.

Nie możemy korzystać z map Google jeśli serwis będzie dostępny tylko i wyłącznie dla użytkowników, którzy muszą zapłacić za dostęp do usługi.

Google dopuszcza pobieranie przez nas od użytkowników opłat za dodawanie miejsc do pokazywania na mapie, o ile pokazywać je będziemy innym w darmowej części naszego serwisu.

Ograniczenia te można znieść kupując pakiet Google Maps Premier.

- Brak ograniczeń liczby odsłon
Google nie określa żadnych limitów odsłon, jakie strony mogą generować korzystając z darmowego dostępu do API, co oznacza, że możemy budować serwisy o dowolnej wielkości, o dowolnej popularności w Internecie. Co więcej, Google twierdzi, że jeśli nasza strona będzie generować więcej niż 500 000 odsłon dziennie, to po skontaktowaniu się z nimi zaoferują nam dodatkową przepustowość dla naszego serwisu.

- Reklamy na mapach i w serwisie
Google nie umieszcza w tej chwili reklam na swoich mapach. Pozostawili jednak sobie taką możliwość w przyszłości. Jeśli będą zamierzali wprowadzić reklamy, na 3 miesiące przed ich umieszczeniem zostanie opublikowane odpowiednie ogłoszenie na liście mailowej Google.

Co więcej Google zezwala na to, abyśmy my sami umieszczali reklamy na naszych mapach za pomocą wielu metod opisanych w API, włącznie z reklamami AdSense.

Możemy także umieszczać reklamy na naszym serwisie i zarabiać na nich o ile nasz serwis jest ogólnodostępny i darmowy.

- Śledzenie użytkowników w czasie rzeczywistym
Google nie nakłada żadnych ograniczeń w tej kwestii. Możemy budować serwisy pokazujące aktualną pozycję użytkownika na mapie.

Nie możemy jednak wykorzystywać serwisu do nawigacji w czasie rzeczywistym poprzez wyświetlanie sposobu dojazdu do danego określonego miejsca, albo do automatycznego kierowania pojazdami na podstawie ich pozycji na mapie.

Jeśli nasze mapy wyświetlają informacje o pozycji użytkownika musimy powiadomić o tym Google, ustawiając parametr sensor = true podczas pobierania skryptów obsługi mapy.

Ponadto nie możemy używać map Google do śledzenia floty pojazdów, chyba że usługa ta jest dostępna za darmo, dla każdego użytkownika. Oferowanie płatnych serwisów do śledzenia floty pojazdów możliwe jest tylko po zakupie Google Maps Premier API.

- Używanie API poza przeglądarką WWW
Google dopuszcza używanie API w aplikacjach desktopowych, o ile są one dostępne do pobrania dla każdego użytkownika z darmowej strony WWW. Dopuszczalne jest także budowanie aplikacji mobilnych, o ile są one ogólnodostępne (kryteria jak wspominane dla stron WWW) i korzystają bezpośrednio z API.

Nie dopuszczalne jest użycie API po stronie serwera do pobierania i modyfikowania elementów map, łączenia statycznych obrazków do wyświetlania większych map, kopiowanie, zapisywanie map na serwerze itp.

- Brak możliwości użycia w bezpiecznych połączeniach HTTPS, SSL
Użycie darmowej wersji API w bezpiecznych połączeniach https, czy ssl jest nie dozwolone i jest przez Google blokowane. Ograniczenie to można znieść kupując pakiet Google Maps Premier.

- Nie można zakrywać/usuwać loga Google i innych
Wszystkie loga i napisy opisujące właściciela zawartości mapy jakie automatycznie wyświetla Google na swoich mapach nie mogą być przez nas usuwane, zmieniane, zakrywane.

- Limit użyć geokodera
W tej chwili użycie geokodera w darmowej wersji jest ograniczone do 15 000 zapytań dziennie. Co ciekawe limity liczone są względem adresu IP odpytującego. Jeśli więc korzystamy z geokodera javascriptowego wbudowanego w mapy Google, limit ten liczony jest na konto każdego naszego użytkownika odwiedzającego nasz serwis, a nie na konto naszego serwisu. W praktyce, o ile wszyscy nasi użytkownicy nie korzystają z Proxy, to limit ten jest wystarczający i nasz serwis raczej tego nie odczuje.

Warto tutaj pamiętać, że jeśli będziemy korzystali z geokodera Google bezpośrednio z naszego serwisu za pomocą geokodowania http (np. bezpośrednio z PHP), to limit ten będzie liczony już względem naszego serwisu.

Polityka używania geokodera w Google zmienia się co pewien czas, ale zdecydowanie na lepsze. Warto od czasu do czasu sprawdzać tę kwestię. W ciągu ostatnich 2 lat limit ten został zwiększony i zostało wprowadzone rozróżnienie zapytań dla użytkowników oglądających mapę. Wcześniej z tego co pamiętam, limit ten był liczony na konto serwisu, na którym umieszczona była mapa, a więc istniało ryzyko, że funkcjonalność ta przestanie działać.

Co jeśli będziemy nadużywać tego limitu ? Google twierdzi, że w przypadku sporadycznego nadużycia geokoder będzie po prostu odpowiadać kodem błędu 620. Jeśli jednak nadużywanie będzie się powtarzać Google może zablokować nam działanie geokodera w całym naszym serwisie.


To są najważniejsze według mnie kwestie, które mogą budzić wątpliwości i są częstymi pytaniami początkujących developerów map na forach dyskusyjnych.


Co jeśli nie będziemy przestrzegać regulaminu ?
Google może zablokować nam całkowicie dostęp do map w naszym serwisie z zarejestrowanego klucza, albo z naszego IP, a wtedy już nie zostaje nam nic innego jak proszenie Google o wybaczenie, lub zarzucenie projektu i przebrandowienie. Zagrożenie jest więc spore. Lepiej więc trzymać się założeń tego regulaminu i dokładne sprawdzenie go przed wdrożeniem dużego serwisu.


Warto tu także jeszcze wspomnieć, że Google zastrzega, że może używać kontentu, który wyświetlamy na naszych mapach, dowolnie go indeksować i używać do reklamy sposobu korzystania z ich serwisu.

Warto wiedzieć także, że Google wprowadził w listopadzie mechanizm indeksowania wyświetlanego na mapie kontentu (markery i chmurki z opisem) i może zacząć wyświetlać je na stronie głównej Google wraz z linkiem do naszego serwisu, o ile są one odwiedzane przez wielu unikatowych użytkowników i korzystamy z darmowej wersji API. Google oczywiście dodało od razu opcję wyłączającą indeksowanie dla developerów korzystających z darmowego API.

Artykuł ten został napisany na podstawie regulaminu Google Maps API z dnia 27.03.2009 r. i dokumentacji API dostępnej w dniu 5.12.2009 r.

Google Maps API, YAHOO, BING, czy inne ?

Autor: Maciej Marczewski piątek, 27 listopada 2009 0 komentarze

W mojej obecnej pracy korzystam praktycznie tylko I wyłącznie z rozwiązania od Google, mimo, że na rynku istnieją jeszcze rozwiązania Yahoo, Bing (wcześniej znane jako Microsoft Virtual Earth), które także udostępniają swoje API do tworzenia map.

2 lata temu, przed rozpoczęciem mojej pracy, musiałem zrobić rozeznanie między możliwościami jakie dają wszystkie te opcje. Wracając do tego rozeznania teraz widzę, że niewiele się zmieniło, poza udostępnieniem przez dostawców jeszcze większych możliwości – jednak kwestie najbardziej istotne dla mnie nie zmieniły się.
Oprócz tych trzech gigantów są też oczywiście inne możliwości posiadania map w swoim serwisie.

Miałem możliwość przetestowania jednego z takich rozwiązań w mojej pracy dyplomowej. Polegało to na rysowaniu mapy trójmiasta samemu przy użyciu MapServera i plików mapy otrzymanych z uczelni. Do najłatwiejszych zadań to nie należało, ale udało się.
Zaletą takiego rozwiązania jest na pewno to, że jesteśmy niezależni od dostawców, mamy wpływ na to jak nasza mapa wygląda i jak jest wyświetlana, nie mamy reklam, i innych dodatków od dostawców, które nam nie pasują. Do mniejszych lokalnych projektów rozwiązanie idealne.

Z rozwiązania takiego korzysta bardzo popularny w trójmieście portal trojmiasto.pl. Mają oni swoje mapy, oprogramowują je i sprawują się one całkiem dobrze. Obserwuję ich od pewnego czasu i dodają oni ostatnio nowe opcje, które de facto są już od dawna w Google.

Problemy z własnymi mapami mnożą się jeśli myślimy o większym pokryciu naszych map, które nie mają obejmować tylko trójmiasta, ale całą Polskę, czy świat. Nie dość, że koszt zakupu takich map do komercyjnego użytku jest bardzo kosztowny, to utrzymanie takiego serwisu, ich płynne wyświetlanie, stabilność i uptime może przyprawić o zawrót głowy. Sama ich konfiguracja pochłonie nam zupełnie niepotrzebnie dużo zasobów finansowych.

Mamy więc większy serwis, chcemy mieć mapy, skorzystajmy więc z gotowych rozwiązań gigantów. Zaoszczędzimy nasze pieniądze i późniejsze zasoby. Chyba, że budujemy serwis, który ma polegać tylko na wyświetlaniu mapy. Wtedy to już licencje nam na to nie pozwolą i musimy wrócić do rozwiązania pierwszego.

Tak więc wiemy, że skorzystamy z gotowego rozwiązania, pytanie tylko z którego. Mój wybór padł na Google, tak jak zresztą większości programistów map - mashupy Google stanowią zdecydowaną większość serwisów w sieci. Dlaczego ? Czysta polityka.

To właśnie Google ma najmniej restrykcyjną politykę, jeśli chodzi o wykorzystanie ich map. Największą przeszkodzą w korzystaniu z map Yahoo i Microsoftu 2 lata temu był zakaz wykorzystywania ich do zastosowań komercyjnych. Można było wykorzystywać je tylko prywatnie, podczas gdy polityka Google była następująca: korzystajcie z naszych map całkowicie za darmo, róbcie z nimi (prawie) wszystko co chcecie, ale mapy te muszą być dostępne za darmo dla waszych użytkowników. I właśnie takie zdrowe podejście spowodowało masowy wysyp serwisów korzystających z map Google.

Teraz już się to trochę zmieniło, Yahoo zobaczył swój błąd i pozmieniał swoje regulaminy, na bardziej przyjazne użytkownikom. Okazuje się, że można już korzystać komercyjnie za darmo z Yahoo. Nadal jednak mają w swoich regulaminach dużo archaicznych ograniczeń (np. nie można na mapach wyświetlać pozycji pojazdu/użytkownika sprzed mniej niż 6 godzin.). Dla mnie więc kompletnie bezużyteczne w moich projektach. Microsoft, nadal wymaga zawierania osobnych umów przy projektach komercyjnych.

Na temat regulaminów pewnie jeszcze jakiś wpis napiszę jeszcze. Na razie mogę zapewnić, że polityka Google jest najbardziej przyjazna i ich mapy mogą być spokojnie wykorzystywane w komercyjnych serwisach. Są pewne ograniczenia, jednak nie są one aż tak dotkliwe jak w Yahoo, czy Bing.

Z wyglądu mapy Google też są moim zdaniem bardziej dopracowane. Dla porównania wyglądu map Google, Yahoo i Bing polecam zajrzeć na stronę
http://www.rockstarapps.com/samples/map-compare/

To tyle. Możnaby się jeszcze rozpisywać, na temat szybkości działania, dostępnych usług, dostępności, ale to przy innej okazji.

Pozdrawiam

MaciejM

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Translate My Blog

Certyfikaty


Google Qualifed
Javascript Maps API
Developer

12/2009

Na moim blogu podróżniczym

Obserwatorzy